Smartfon w podróży


Jestem gadżeciarzem i to takim z zacięciem mapowym. Od najmłodszych lat korzystałem z map i interesowałem się nimi. Zawsze twierdziłem, że mapa to książka, którą można przeglądać setki razy i za każdym razem można na niej znaleźć coś nowego. W tej chwili żyjemy w czasach, w których mapy wykorzystywane są częściej niż kiedykolwiek wcześniej, żyjemy w złotym wieku geoinformacji. Nie mówię tu oczywiście o mapach papierowych, ale mam na myśli mapy cyfrowe, serwisy mapowe i geoportale, które powstają jak grzyby po deszczu. Ich obecność w naszym życiu jest już tak oczywista, że przestaliśmy zwracać na nie uwagę. Po prostu wklepujemy adres w telefon i jedziemy, prowadzeni przez cyfrowe algorytmy zakręt po zakręcie. Nie wiesz gdzie się znajdujesz? Rzut oka na ekran telefonu i wszystko jasne.
Z jednej strony wydaje się to trochę przerażające, zwłaszcza w kontekście cyfrowej inwigilacji a z drugiej strony jest na prawdę przydatne i niezmiernie ułatwia życie. Dlatego odstawiając na bok spiskowe teorie o szpiegowaniu telefonów chciałbym opisać 5 aplikacji na Androida, których używamy podczas naszych podróży po to, aby ułatwić sobie życie.




Google Maps.

Apka znana chyba każdemu, zwykle służąca jako darmowa nawigacja. W tej roli sprawdza się całkiem dobrze, ale nie każdy wie, że ta darmowa, preinstalowana aplikacja ma sporo ciekawych funkcji poza nawigacją. Aktualizowana jest w zasadzie na bieżąco, więc mamy pewność, że nowo wybudowane drogi szybko pojawią się na mapie. Dodatkowo aplikacja wyświetla informacje o natężeniu ruchu oraz ewentualnych utrudnieniach na drogach. Sam algorytm wytyczający trasę jest bardzo elastyczny i reaguje w czasie rzeczywistym na zmiany sytuacji na drodze. Oznacza to, że gdy na wcześniej wyznaczonej trasie pojawi się korek to aplikacja wyznaczy objazd, aby ten korek ominąć. Ta funkcja działa całkiem dobrze, ale nie mogę zrozumieć, w jaki sposób Google Maps kategoryzuje drogi. Program zwykle wyznacza nam najszybszą trasę, ale niestety często nie uwzględnia jakości dróg po których nas prowadzi. Wielokrotnie apka zaproponowała mi trasę szybszą, ale prowadzącą po takich dziurach, że płakać mi się chciało.

Serwisu Google Maps używamy również do planowania naszych podróży. Przed wyjazdem na desktopie tworzę w nim własną mapę z miejscami, które chcielibyśmy odwiedzić, po to żeby w czasie podróży łatwo było do nich nawigować. Serwis w wersji na desktop daje również możliwość importu danych w postaci plików .kml, .kmz lub .gpx do swojej mapy. Tak właśnie zrobiliśmy w czasie planowania podróży po Słowenii. Wtedy oprócz ciekawych miejsc wartych odwiedzenia do mapy dodałem lokalizacje kempingów z serwisu www.archiescampings.eu dzięki temu na jednej mapie miałem wszystkie potrzebne dane i w czasie jazdy widziałem, że niedaleko od nas znajduje się coś ciekawego.
Mapy Google z zaimportowanymi lokalizacjami kempingów oraz ze zdjęciami z geotagami.

Mapy Google mają jeszcze jedną ciekawą funkcjonalność, którą wykorzystujemy po powrocie do domu. Importując punkty na mapę mamy możliwość wskazania zdjęć posiadających geotagi, jako źródła współrzędnych. Dlatego zawsze mam włączoną w telefonie funkcję zapisywania geolokalizacji zdjęć i zwykle pamiętam, aby w miejscach noclegu zrobić, chociaż jedno zdjęcie. Potem po powrocie do domu wrzucamy te zdjęcia na mapę i mamy piękną graficzną prezentację przebiegu naszej podróży. Przydaje się to, gdy po długim czasie próbujemy przypomnieć sobie chronologię zdarzeń albo lokalizację miejsc, w których byliśmy.

Pisząc o funkcjach rzadziej wykorzystywanych o mało nie zapomniałem o oczywistej funkcjonalności, którą okazuje się nieoceniona podczas szukania miejsc na dziki nocleg. Chodzi mi o wysokorozdzielcze zdjęcia satelitarne, których możemy użyć jako podkład dla danych na mapie. Jest to bezcenna wręcz funkcja pozwalająca „na zdalne” szukanie miejsc na nocleg. Z góry pewne rzeczy lepiej widać i nie trzeba wtedy sprawdzać „organoleptycznie” każdej bocznej drogi, aby przekonać się, że kończy się na czyjejś posesji, wystarczy rzut oka na zdjęcie z satelity i już wiadomo, że nie warto się tam pchać. Oczywiście nie wszystko widać z góry i czasami można się wpakować w kłopoty. Tak było na wyspie Seskaro w Szwecji gdzie po odszukaniu na zdjęciu satelitarnym dobrze rokującej plaży zakopaliśmy się w piachu próbując do niej dotrzeć.

Podsumowując: Google maps to nie tylko aplikacja na telefon, ale cały serwis mapowy z synchronizowany z urządzeniami mobilnymi który znajdzie zastosowanie na każdym etapie wyprawy, zaczynając od planowania wyjazdu w domu a kończąc na prezentacji graficznej przebytej trasy po powrocie.
Jedynym minusem jest to, że aplikacja wymaga ciągłego połączenia z Internetem.

Locus Maps

to naszpikowana funkcjami nawigacja przeznaczona przede wszystkim dla turystów pieszych i rowerowych. Posiada naprawdę bardzo dużo różnych funkcji, ale nie mam zamiaru ich tutaj opisywać, dlatego że jest ich tak dużo i potrzeba by całego osobnego artykułu żeby je opisać a szczerze mówiąc ja sam korzystam tylko z kilku z nich.

Dla mnie najważniejszą funkcją tej aplikacji jest dostęp do bardzo dużej ilości map. Po zainstalowaniu dodatku Locus Map Tweaker map do wykorzystania jest jeszcze więcej. Apka oprócz dostępu do darmowych map online oferuje możliwość pobrania map offline różnych wydawców. Niektóre z nich są darmowe, niektóre płatne, ale na szczęście poziom cen jest rozsądny. Locus okazał się bardzo pomocny podczas naszej podróży po Finalndii ponieważ dał możliwość korzystania z Fińskich map Kapsi.fi na których zaznaczone były miejsca przeznaczone do biwakowania oraz laavu

Z lewej: Locus z wyświetloną mapą Kapsi.fi. Widać zaznaczone laavu i miejsce na biwak. Po prawej wybór map w Locus.

Dodatkowo program oferuje bardziej zaawansowanym użytkownikom korzystanie z usługi WMS udostępnianej przez wiele geoportali.

Park4night.

Absolutny must have dla każdego do planuje nocować na dziko w busie. Apka posiada olbrzymią bazę miejsc, w których można zatrzymać się na noc. Wielokrotnie ratowała nam d… w sytuacji, gdy nie mogliśmy znaleźć nic odpowiedniego do nocowania. Miejsca podzielone są na kilka kategorii, wśród których znajduje się ta, której szukamy najczęściej, czyli: „surounded by nature” oznaczająca zwykle miejsce bez żadnej infrastruktury kampingowej, ale za to blisko natury.
Mapa z zaznaczonymi punktami różnych kategorii oraz opis miejsca które dodaliśmy do bazy po powrocie z Rumunii

Baza miejsc jest cały czas aktualizowana przez dużą społeczność kamperowców, więc zdecydowanie warto jest mieć ją zainstalowaną podczas podróży. Po założeniu konta możemy samemu dodawać ciekawe miejsca do bazy. Interfejs aplikacji nie powala na kolana, ale jest dość prosty w obsłudze. Znalezienie jakiegoś miejsca w pobliżu naszej lokalizacji jest proste i wymaga tylko odświeżenia mapy, a po wybraniu interesującego nas punktu aplikacja przesyła współrzędne do wybranej nawigacji i zaczyna prowadzić do punktu. Rozwiązanie łatwe i skuteczne.

Aplikacja w wersji darmowej do swojego działania potrzebuje połączenia z internetem a w płatnej wersji PRO pozwala na pobranie bazy miejsc i korzystanie z niej offline. Opisy miejsc zwykle są w językach innych niż polski i o ile opisy po angielsku są zwykle zrozumiałe to te po francusku już nie bardzo. Na szczęście dołączone zdjęcia załatwiają problem opisu.

Archiescampings

to aplikacja obsługująca olbrzymią bazę kempingów rozlokowanych w całej Europie. W dniu pisania tego posta baza kempingów zawierała ponad 38 tys. punktów. Z serwisu i umieszczonych tam danych można korzystać poprzez apkę lub przez stronę internetową. Wchodząc do serwisu przez przeglądarkę mamy możliwość pobrać lokalizację kempingów w wielu formatach obsługiwanych przez różne marki nawigacji samochodowych. Można też wykorzystać te dane (tak jak pisałem powyżej) aby zaimportować je do Google Maps lub do Locusa.
Sam Archiescampings nie należy do najpiękniejszych aplikacji na świecie, ale spełnia swoje zadanie. Pokazuje lokalizację i opis kempingu, który zwykle zawiera informację o terminie, w którym kemping jest czynny i numer telefonu kontaktowego. Apka może być przydatna podróżując przez kraje, w których nocowanie na dziko jest zabronione. My korzystaliśmy z niej w Słowenii.

Mapa z zaznaczonymi kempingami oraz opis pojedynczego punktu

Norgeskart outdoors

Na krótką wzmiankę zasługuje tez aplikacja Norgeskart outdoors. Oprogramowanie zawiera bardzo dokładne mapy Norwegii z zaznaczonymi obiektami turystycznymi takimi jak np. chaty w górach. Apka daje możliwość pobrania map do pamięci telefonu po to, aby moc z nich korzystać offline. Może się przydać wszystkim, tym którzy jadą do Norwegii z zamiarem wybrania się na piesze wycieczki.
Bardzo szczegółowa mapa Norwegii w różnych skalach.


Aplikacji mapowych na androida w Google Play jest bardzo wiele, ja opisałem te, które zostały sprawdzone w boju i dały radę. Być może ktoś z Was korzysta z innego oprogramowania? Chętnie poczytam o tym w komentarzach.

Na koniec muszę przestrzec przed zachłyśnięciem się technologią, bo ona bywa zawodna. Wszystkie opisane aplikacje są super, pomagają zaoszczędzić czas i przejechane kilometry ale nic nie jest w stanie zastąpić mapy papierowej i umiejętności korzystania z niej. Dlatego oprócz cyfrowych map, na pokładzie zawsze posiadamy klasyczne papierowe opracowania, tak na wszelki wypadek.













Komentarze

  1. Hej :)
    Co do Google Maps to jest opcja map offline. Można pobrać wybrany obszar na przykład na telefon, tylko nie mamy wtedy takich opcji jak natężenie ruchu.
    Pozdrawiam :)
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, istnieje możliwość pobrania map google do wykorzystania offline. Opcja jak najbardziej przydatna, nie wiem tylko czy nie ma jakichś ograniczeń co do wielkości pobranego pliku lub wielkości pobieranego obszaru . Tak czy inaczej do nawigacji offline zdecydowanie wolę korzystać z Locusa. Kiedyś również korzystałem z Orux Maps, świetna apka z możliwością korzystania z map używanych z programem Ozi Explorer na PC. Kto siedzi w GPS'ach i sofcie do nich od conajmniej 15 lat na pewno zna Ozi'ego:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty