Ogrzewacz katalityczny do busa. Czy warto?

Jakiś czas temu chciałem napisać post o naszej przewoźnej kuchni. Planowałem napisać go z wnętrza busa, no bo czy jest lepsze miejsce na pisanie o busie? Niestety rzeczywistość dość szybko mnie dopadła i okazało się, że trafiłem na pierwsze nocne przymrozki. Po tym jak słoneczko zaszło temperatura zaczęła dość szybko spadać. W pewnym momencie nie było już mowy o pisaniu, bo zmarznięte palce nie chciały współpracować. Odpuściłem sobie więc pisanie i położyłem się spać. Spanie na mrozie nie przeraża mnie zupełnie, mam odpowiedni do tego celu śpiwór, więc póki na termometrze nie pojawi się  -20 wiem, że będę spał komfortowo. Jednakże komfortowe funkcjonowanie we wnętrzu busa, w czasie gdy na zewnątrz zima, wymaga odpowiednio wysokiej temperatury.
Wiem, zawsze można uruchomić silnik żeby nagrzać wnętrze, ale to tylko chwilowe rozwiązanie problemu. Przecież silnik nie będzie chodził przez całą noc, a po jego wyłączeniu wnętrze busa wychładza się bardzo szybko.





Nasz samochód w momencie zakupu wyposażony był w ogrzewanie postojowe. Z tego, co udało mi się ustalić, to nie jest to urządzenie, które było zamontowane fabrycznie. Prawdopodobnie zainstalował je poprzedni właściciel. Jest to tzw. ogrzewanie „mokre”, czyli piecyk nagrzewa płyn chłodniczy, który ogrzewa silnik oraz wnętrze pojazdu. Bardzo przydatne urządzenie, które pozwala wsiąść rano do ciepłego auta z wstępnie podgrzanym silnikiem. Jednakże zupełnie nie nadaje się do grzania ciągłego, ze względu na duży pobór prądu z akumulatora. Po uruchomieniu ogrzewania na dłuższy czas można się rano zdziwić nie mogąc odpalić auta. Dodatkowo nasze ogrzewanie jest wyjątkowo niestabilne emocjonalnie i działa wtedy, kiedy ma na to ochotę. Po kilku latach użytkowania auta nadal nie odkryłem, jaki algorytm kieruje uruchomieniem tego ustrojstwa. Coraz bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że jest to funkcja RANDOM. W okolicy niestety brak mechaników, którzy chcieliby się zająć problemem, wiec pozostaje mi się męczyć dalej.

Jako że od jakiegoś czasu marzy mi się wyjazd w zimowe góry, zacząłem szukać rozwiązania problemu ogrzewania. Oczywiście trafiłem na „suche” ogrzewanie postojowe, ale to spory wydatek (700 - 2000PLN) a i montaż jest bardziej skomplikowany. Przeglądając internety trafiłem całkiem przypadkiem na benzynowy piecyk katalityczny. Zaintrygowany urządzeniem sprawdziłem ceny na znanym portalu aukcyjnym i okazało się że ceny wahają się od 40 do 200zł w zależności od stanu piecyka.

Postanowiłem zaryzykować – zalicytowałem i stałem się posiadaczem bardzo starego piecyka marki OEM KATALYT za 99zł plus koszty przesyłki.

Urządzenie które do mnie dotarło wyprodukowane zostało 1963 roku i jak na swój wiek jego stan jest zadziwiająco dobry.

Czym jest benzynowy piecyk katalityczny? 

Według informacji znalezionych w sieci, piecyki tego typu używanie były podczas II wojny światowej, jako tzw. piecyk okopowy oraz jako właśnie ogrzewanie postojowe w samochodach ciężarowych oraz na łodziach. Produkowany w Niemczech przez wiele lat nie zmienił praktycznie nic w swojej konstrukcji.



Urządzenie składa się ze zbiornika na paliwo, żarnika z mata katalityczną, perforowanej osłony oraz pokrywki do gaszenia. Podobno w zestawie powinien być też lejek do tankowania, ale ja takiego nie dostałem. Na zbiorniku wytoczona jest rodzaj paliwa, jakie powinno być używane: lichtbenzin 0,720. Naszym odpowiednikiem jest powszechnie dostępna benzyna ekstrakcyjna (nie mylić z rozpuszczalnikiem ekstrakcyjnym).











Spalanie w takim piecyku odbywa się bezpłomieniowo. Nie mam pojęcia jak to działa, płomienia nie ma, ale grzeje:). Według internetowych źródeł i skanu niemieckiej instrukcji obsługi tego typu spalenie jest całkowicie bezpieczne pod względem emisji szkodliwych gazów. Należy jednak pamiętać, że spalanie katalityczne to też spalanie wiec należy zapewnić dopływ tlenu do piecyka.

Jak się sprawuje piecyk katalityczny w busie?


Czas pracy bardzo mnie zaskoczył. Przy pierwszym tankowaniu wlałem do zbiornika około 0,75 l benzyny ekstrakcyjnej. Tak zatankowany piecyk pracował przez ponad 24 godziny.

Czas pracy to jednak nie wszystko, bo najistotniejsza dla mnie informacja to moc ogrzewacza. Żeby przekonać się czy jest na tyle wydajny żeby ogrzać busa przeprowadziłem testy wydajności. Wynik testu miał odpowiedzieć na pytanie czy benzynowy ogrzewacz katalityczny może służyć, jako ogrzewanie postojowe. Odpowiedz powinna być oczywista, bo przecież do tego był stworzony, ale rzeczywistość jest nieco inna.

Doświadczenie polegało na zostawieniu piecyka na całą noc w samochodzie i monitorowaniu temperatury wnętrza auta oraz temperatury zewnętrznej. Ze względu na zmianę pogody oraz spore wahania temperatury zewnętrznej jedynym miarodajnym parametrem tego testu jest różnica temperatur miedzy czujnikami. W bocznym oknie zamontowałem kratkę wentylacyjną, aby zapewnić dostęp tlenu do wnętrza samochodu. Dodatkowo, aby sprawdzić czy Niemcy znowu nie kłamią w odniesieniu do emisji spalin umieściłem w busie czujnik tlenku węgla.

Żeby wyczerpać temat, przeprowadziłem dwa testy z piecykiem i jeden test referencyjny bez grzania wewnątrz. Pierwszy test przeprowadzono bez jakiejkolwiek izolacji okien, zaś podczas drugiego powiesiłem zasłonki na wszystkie okna. Izolacja to marna, ale póki co tylko takiej używamy.


WYNIKI TESTU 1. (bez izolacji okien)

  • Start: 20:30
  • Koniec 6: 30
  • Temperatura początkowa:
    • - wewnętrzna: 11.1 st. C
    • - zewnętrzna: 4.6 st. C
  • Temperatura końcowa:
    • - wewnętrzna: 12.5 st. C
    • - zewnętrzna: 9.2 st. C
  • Max różnica temperatur 6.5 st C
  • Min różnica temperatur 3.3 st C




Wykres temperatur wskazuje jednoznacznie, że wydajność piecyka jest zbyt niska, aby ogrzać wnętrze busa. Temperatura w busie wzrosła w stosunku do początkowej tylko dlatego że wzrosła temperatura zewnętrzna. Różnica temperatur na poziomie około 5 st. C nie jest satysfakcjonująca.
Rano po przeprowadzonym teście różnica 3 st. C była przeze mnie praktycznie nie odczuwalna, za to czuć było woń benzyny. Zapach nie był bardzo drażniący, ale wyraźnie odczuwalny, myślę że po dłuższym czasie mógłby drażnić. Po całej nocy wskazania czujnika czadu pokazywały 0.00 ppm.



WYNIKI TESTU 2. (Izolacja okien)

  • Start: 20:30
  • Koniec: 12:00
  • Temperatura początkowa:
    • - wewnętrzna: 10.9 st C
    • -zewnętrzna: 7.60 st C
  • Temperatura końcowa:
    • - wewnętrzna: 12.50
    • -zewnętrzna: 6.80
  • Max różnica temperatur: 6,2st C
  • Min różnica temperatur: 4,8 st C



Drugi test pokazał jedynie jak ważna jest izolacja busa. Uzyskano większą niż poprzednio różnicę temperatur i jak widać na wykresie pozostawała ona na tym samym poziomie przez całą noc. Mimo izolacji okien w busie było cieplej jedynie o 6,2 st C. Czyli raczej trudno się spocić. Wydaje mi się, że gdyby podejść skrupulatniej do izolacji termicznej ścian i okien w busie, można by uzyskać temperaturę jeszcze wyższą, ale nie na tyle wysoką żeby piecyk mógł zastąpić zwykłe ogrzewanie postojowe.
Tak jak poprzednio zapach benzyny był wyraźnie wyczuwalny. Czujnik tlenku węgla nie wskazywał obecności czadu we wnętrzu busa.

Podsumowanie: 

Okazuje się, że mimo przeznaczenia urządzenia jako ogrzewanie postojowe moim zdaniem nie nadaje się do tego zupełnie. Wzrost temperatury o 6st. C zdecydowanie nie zapewni komfortu przebywania w środku samochodu w warunkach zimowych. Ze względu na panująca pogodę nie mogłem przeprowadzić doświadczenia przy temperaturach ujemnych, ale uważam że wyniki takiego testu potwierdziłyby że, piecyk tego typu zwyczajnie nie daje rady. Dodać należy, że podczas pomiaru referencyjnego (bez grzania wewnątrz) różnica temperatur wynosiła około 2 st. C.
Po przeprowadzonych testach nie bardzo mogę wymyślić zastosowanie dla tego sprzętu... można sobie ogrzać ręce albo wysuszyć rękawiczki i tyle. Ogrzanie się we wnętrzu busa po zimowej wędrówce raczej nie wchodzi w grę.
Producent zapewnia że ogrzewacz nie emituje szkodliwych gazów i czujnik czadu to potwierdza. jednakże nie odważyłbym się spać przy takim urządzeniu choćby ze względu na zapach benzyny, który po pewnym czasie zaczyna drażnić.

W związku z powyższym, w dalszym ciągu szukam budżetowego ogrzewania do busa, a gdyby ktoś chciał to mam do sprzedania piecyk katalityczny w dobrym stanie:)


Komentarze

  1. Właśnie odkryłam waszego bloga poprzez waszego instagrama. Akurat jestem świeżo po zakupie t4, dokładnie takiego jak wasz i też szukam fajnego rozwiązania odnośnie ogrzewania postojowego. Jak coś wymyślicie to koniecznie opiszcie. Pozdrawiam 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie ma zbyt wiele możliwości. Przeryłem internet w poszukiwaniu jakiegoś budżetowego rozwiązania ale wg mnie jedynym sensownym rozwiązaniem jest fabryczne suche ogrzewanie postojowe. Koszt jest zależny od mocy urządzenia oraz producenta. Najtaniej wychodzą "chińczyki". W tej chwili nasz bus trochę się psuje więc sporo kasy idzie na doprowadzenie go do sprawności przed latem, zatem zakup ogrzewania będzie musiał trochę poczekać.

      Usuń
    2. Też myślę że najlepsza opcja to jednak webasto. Z przyjemnością będę śledzić wasze podróże 😊

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty