Śniadanie na wynos

Mija  kolejny ciężki tydzień w pracy, szkolenia, wyjazdy, chore dziecko, zebrania, święta, zepsuty samochód, zimowy krótki dzień, nie ma słońca, albo ciągle pada, i nagle coś w Tobie pęka... Wtedy jak już wiemy, że mamy dość to pakujemy dzieci, jedzenie i jedziemy na śniadanie w terenie.

śniadanie na wynos

Świeże powietrze wszystkim dobrze robi na morale i nie ma wówczas znaczenia czy świeci słońce czy pada deszcz czy śnieg - najważniejsze jest wyjść z domu i się zatrzymać, przewietrzyć mózg i skierować myśli na inny tor.


Nie ma złej pogody na plenerowe śniadanie

Mamy w okolicy (w promieniu 30km) kilka miejscówek w które jeździmy, by zjeść śniadania. Dzieci bardzo lubią te wypady, choć czasami pogoda nie nastraja na wycieczki (wbrew wszystkiemu te wypady udają się najlepiej).

Staramy się by było ognisko, bo ogień ma magiczne właściwości terapeutyczno-odprężające i jest wówczas niemal niezbędny do relaksu. Menu nie ma znaczenia, zależy zazwyczaj od zawartości lodówki: pieczone kiełbaski, jajecznica, bułka z boczkiem i jajkiem sadzonym, grzanki z dżemem, tosty z serem, tortilla z warzywami... wszystko lepiej smakuje zrobione na ognisku i zjedzone w lesie niż w kuchni przy stole. Kiedy jedziemy w miejsce na którym nie ma oficjalnego miejsca na ognisko i wiemy, że nie będziemy go rozpalać to mamy jeszcze dwie opcje:albo korzystamy z naszej kuchenki turystycznej, albo zabieramy piecyk własnoręcznie wspawany przez Radka i służy on nam za kuchnię polową. Mamy garnki i patelnie przeznaczone do gotowania na ognisku, więc zwiększa to możliwości przyrządzenia jedzenia.

Niezbędna po śniadaniu jest zawsze kawa, słodka i gorąca, moja z mlekiem, a do niej jakaś słodycz-dzieci kawy nie piją, ale ze słodyczy chętnie korzystają;)

Kelly kettle - odkrycie roku 2018
Bardzo lubię te nasze śniadaniowe spontany, które nie są wcale spontaniczne, bo zazwyczaj od momentu kiedy pada pomysł na wyjazd do wyjścia z domu mija jakaś godzina, a jeszcze trzeba dojechać...więc to są takie późne śniadania, ale to trzeba wszystko spakować, ubrać odpowiednio dzieci, może po drodze zajechać po świeże pieczywo... Ciekawe, czy nam tak smakuje, bo jesteśmy już tacy głodni czy to okoliczności przyrody sprzyjają? Nie ważne.
Śniadanie na trawie smakuje lepiej

Kawa na świerzym powietrzu


Śniadanie zjedzone, kawa pachnie w kubeczku, dzieci penetrują okolicę, rzucają szyszkami, zbierają owady, czasami się kłócą, ale to wszystko tam pomiędzy drzewami odczuwa się inaczej, wolniej, spokojniej. Czasami gotujemy coś jeszcze, czasami pijemy drugą kawę. Bycie razem całej rodziny i w tak bliskim kontakcie z naturą, ładuje nasze baterie, czyści głowy, uspokaja. Jesteśmy gotowi na spotkanie z następnym ciężkim tygodniem i marzymy o następnym weekendzie... może spontan się uda jak spakuję wszystko już w piątkowy wieczór ? ;)

Kto chętny na takie śniadanko?

Komentarze

  1. Kelly kettle to mój idealny sposób na wyciszenie i zrelaksowanie sie, rozpalanie w nim jest fantastycznym doświadczeniem, a i kawkę można potem wypić. Jeden z najlepszych prezentów urodzinowych jakie dostałam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty