Spanie w Vanie.

Do majówki zostało już bardzo mało czasu, przygotowujemy się zatem na wyjazd do Szwecji, aby spędzić tam te kilka dni wolnego. Dlaczego Szwecja? Bo jest blisko, jest wygodnie i jest Allemansrätten.





Ten wyjazd jak i wszystkie poprzednie zmusza nas do zastanowienia się jak sprawić żeby podróżowanie i jednoczesne mieszkanie w busie było wygodniejsze. Po powrocie z każdego wyjazdu mamy kilka pomysłów których realizacja sprawia, że jest nam łatwiej żyć na wyjeździe.
Taka ciągła ewolucja naszego busa jest niezbędna, bo choć T4 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie vanów niestety nie jest zbyt duży, a jego wielkość stanowi jednocześnie wadę i zaletę. Jest na tyle mały że wjedzie wszędzie gdzie zmieści się osobówka, a przy tym na tyle duży że jakoś dajemy radę w nim żyć przez 3 tygodnie w roku, w cztery osoby. Oczywiście nie ukrywam, że nasze "życie w vanie" koncentruje się raczej na byciu w jego otoczeniu niż w środku. Taka ilość osób na małej przestrzeni niechybnie zwiastuje rodzinną tragedię rodem z Amityville. W związku z powyższym, chcąc uniknąć rozlewu krwi większość czasu spędzamy na zewnątrz. Bywają jednak takie dni kiedy pada lub jest zimno i niesympatycznie i wtedy musimy się pomieścić w naszej T4 i przy okazji wykonywać codzienne czynności. Z czasem nauczyliśmy się funkcjonować na tak niewielkiej przestrzeni choć wymaga to od nas sporo cierpliwości.

Chyba największą bolączką podróżowania T-czwórką jest codzienna potrzeba transformacji samochodu z trybu mobilnego na tryb sypialny i z powrotem. Operacja nie trwa długo, ale niestety powtarzana dwukrotnie każdego dnia potrafi pozbawić sił. Często z zazdrością spoglądamy na większe kamperavany których pasażerowie zaraz po zatrzymaniu gotowi są do wypoczynku, podczas gdy my musimy jeszcze przearanżować wnętrze do spania. Oczywiście mamy już swoje patenty a każda nowa wyprawa powoduje, że optymalizujemy sposób transformacji zmniejszając pracochłonność i potrzebny na nią czas.
Cały proces polega na rozłożeniu tylnej kanapy i rozłożeniu materaca. Rozwieszeniu zasłonek w oknach. Zainstalowanie łóżka dla Zosi, poupychanie ubrań i nieszczęsnych fotelików gdzie się da.

Kanapa

Kanapa w Multivanie to niestety ortopedyczny koszmar. Zbudowana jest z trzech części i każda z nich ma inną twardość i zamontowana jest na odrobinę innej wysokości. Powoduje to, że po jej rozłożeniu  nie otrzymujemy płaskiej powierzchni a podzieloną na nierówne części sypilną machinę tortur. Z tego względu absolutnie konieczny jest materac który jakoś zniweluje te nierówności. Początkowo używaliśmy dmuchanego materaca z Decathlonu który rozmiarem idealnie pasował do naszej T-czwórki. 
W ciągu tych kilku lat w ramach optymalizacji wymieniliśmy dmuchańca na materac z wysokoprężnej, 6-cio centymetrowej pianki tapicerskiej. Dzięki temu zabiegowi nie musimy już pompować materaca. To samo zrobiliśmy z materacem dla Zosi.



Bagażnik dachowy

W celu zwiększenia powierzchni transportowej przed wyjazdem do Norwegii zaopatrzyliśmy się w box dachowy, a przed wyjazdem do Rumunii kupiliśmy kolejny. Podróżujemy więc z dwoma skrzyniami na dachu do których na czas spania możemy wrzucić wszystko co niepotrzebnie zagraca nam wnętrze.

Nasz dwugarbny wielbłąd na drodze "Transalpina"

Zasłony

 Zasłonki na okna są obowiązkowym elementem naszej sypialni i nie wyobrażam sobie nocowania bez nich. Osłaniają nas od porannego słońca, a podczas spania w ruchliwych miejscach od wzroku ciekawskich. Zasłonki nie ewoluowały jakoś mocno od czasu ich debiutu. Zostały uszyte przez nas i montowane są na zatrzaski tak jak to było oryginalnie w Multivanach. Jedyną zmianą było dodanie kilku dodatkowych punktów mocowania. Wykonane są z dość grubego szarego materiału, dzięki temu przenika przez nie niewielka ilość światła. Stanowiło to wielką zaletę podczas naszej wizyty za kołem podbiegunowym w okresie gdy słońce tam praktycznie nie zachodzi. Zaciemnione wnętrze samochodu pozwoliło nam w miarę normalnie spać bez rozregulowywania naszego zegara biologicznego.

Wnętrze naszej sypilani
Obecny system zasłaniania okien działa bez zarzutu ale wymaga ciągłego zawieszania i zwijania. Dlatego rozważamy montaż zasłon na prowadnicach które byłby zamontowane w oknach na stałe. Nie jestem jednak pewny czy uda nam się znaleźć taki materiał, którego gramatura pozwalałby go dowolnie zwijać a jednocześnie zaciemniałyby wnętrze.

Łóżko na przednich fotelach

Dłuższą chwilę zajmuje montaż łóżka dla Zosi, która śpi na przednich siedzeniach. Łóżko zbudowane jest ze sklejki, która z jednej strony zawieszona jest na regulowanych pasach na zagłówkach siedzeń a z drugiej opiera się o podłogę na wkręcanych w sklejkę stalowych nogach. Całe rozwiązanie nie jest zbyt finezyjne ale za to działa bez awarii i zajmuje niewiele miejsca, ponieważ sklejka docięta jest do wymiaru tylnej półki więc nie ma problemu z jej chowaniem na czas jazdy.

Łóżko Zosi


Wentylacja

Nasza letnia wizyta w Rumunii zmusiła nas do przemyślenia kwestii wentylacji busa podczas spania. Przeszukałem więc internety i znalazłem ofertę kratki wentylacyjnej do naszego Volkswagena. Problemem jednak była cena, bo za kawałek blachy wołali od klienta miliony monet. Znalazłem koło domu resztkę blachy i wzorując się na zdjęciu z internetu zrobiłem wkładkę do okna zapewniającą wentylację wnętrza podczas snu. Pomalowana na czarno wygląda jak fabrycznie montowany element samochodu, a przy tym daje się bardzo łatwo wyjmować i wkładać.

Kratka wentylacyjna od zewnątrz.

Kratka wentylacyjna od wewnątrz

W kolejce do zamontowania czeka jeszcze 30-sto litrowy zbiornik na wodę który trafi na bagażnik dachowy i służyć nam będzie jako prysznic solarny.
Każdy nowy wyjazd jest testem dla naszych pomysłów DIY oraz przyczynkiem dla nowych modyfikacji. Ciekawi mnie jakie nowe pomysły urodzą się w naszych głowach podczas majówki w Szwecji.

Komentarze

Popularne posty