Rezerwat Yttre Bodane - Szwecja

Pierwszy dzień majówki w Szwecji rozpoczęliśmy rano zjeżdżając z promu na mokre od deszczu ulice Trelleborga. To już nasz trzeci raz gdy w tym miejscu zaczynamy podróż po Skandynawii i kolejny raz pogoda nas nie rozpieszczała. Silny wiatr i ulewny deszcz nie nastrajał nas optymistycznie do spędzenia kolejnych 8 dni biwakując na dziko.
Plan naszej wycieczki zakładał, że z Trelleborga będziemy kierować się na wschód w stronę wyspy Öland, jednakże po przeanalizowaniu prognoz pogody wynikało że przez dwa pierwsze dni właśnie tam pogoda będzie beznadziejna.

Podróże z dziećmi

Mimo, że „nie zmienia się planów zaplanowanych w planie” to postanowiliśmy skorygować kierunek jazdy i jechać tam gdzie pogoda będzie bardziej łaskawa.
Ruszyliśmy więc na północ w stronę Parku Narodowego Fulufjallets. Wykorzystaliśmy to, że przez większą cześć drogi padało więc bez wyrzutów sumienia mogliśmy jechać praktycznie cały dzień, pokonując dystans 450 km. Odległość może nie jest powalająca ale mieszanka Szwedzkich przepisów drogowych, ograniczeń prędkości, fotoradarów i przymusowych postojów na siku i kupę jest wystarczająca by cały dzień spędzić za kółkiem.
Po południu zaczęliśmy rozglądać się za noclegiem i oczywiście skorzystaliśmy ze znanej i lubianej park4night. Kierowani symbolem zielonego drzewka dojechaliśmy na parking przy rezerwacie Yttre Bodane.


Parking oddalony od głównych dróg i domostw wyposażony był w toalety i stoły więc zaplecze do spędzania nocy było więcej niż wystarczające. Gdy przyjechaliśmy miejsce było puste a deszcz powoli przestawał padać. Kolację zjedliśmy więc już pod chmurką i ustaliliśmy, że gdy aura pozwoli to następnego dnia wybierzemy się na wycieczkę po rezerwacie.
Poranek przywitał nas słońcem, zdecydowanie poprawiając nam samopoczucie.  Zgodnie więc z założeniami po śniadaniu spakowaliśmy do plecaków kilka przekąsek i ruszyliśmy na szlak.




Rezerwat Przyrody Yttre Bodane obejmuje niewielki obszar skalistego wybrzeża jeziora Vänern wraz z przylegającym do niego archipelagiem wysepek. Centralną część chronionego terenu zajmuje jezioro i otaczające je torfowisko . Obszar w większości porośnięty jest dojrzałymi iglastymi drzewostanami które w połączeniu z wystającymi spod grubego dywanu mchów i porostów skałami, tworzą krajobraz jednoznacznie kojarzący się nam ze Skandynawią.

Allemanstratten


Rezerwat stanowi ostoję dla rzadko spotykanych u nas zwierząt i roślin. Można tu spotkać m.in łosie, cietrzewie, rybołowy, nury, tracze, oraz kilka gatunków mew gniazdujących na wysepkach. Yttre bodane to też nie lada gratka dla miłośników botaniki i lichenologi. Podziwiać tam można rosiczkę i kilka gatunków storczyków oraz prosty, które grubym kożuchem porastają wszystko co wystaje z ziemi.
Całość terenu udostępniono dla turystów dobrze utrzymaną siecią szlaków które w wielu miejscach prowadzone są po malowniczo usytuowanych drewnianych mostkach i kładkach.






Atmosfera i krajobrazy tego miejsca bardzo nam odpowiadały. Pogoda była piękna a połączenie skał, wody i pokrzywionych od wiatru sosen zawsze rozkładały mnie na łopatki powodując że najchętniej zbudowałbym na tych skałach chatę z bali i został w niej do późnej starości.
Kiedy ja cieszyłem oczy krajobrazem, Marta również podziwiała widoki ale przede wszystkim chłonęła promienie słońca uzupełniając braki witaminy D powstałe poprzedniego dnia. Dziewczynki natomiast znalazły niezwykły plac zabaw i jak nakręcone skakały, wspinały się, zjeżdżały i biegały po okolicznych skałach.
Wycieczka okazała się dobrym momentem na szybką lekcję korzystania z mapy. Na wejściu na szlak można było wziąć sobie broszurę, która oprócz informacji o przyrodniczych walorach chronionego obszaru zawierała również całkiem przyzwoitą mapę. Głównym "nawigatorem" została więc Zosia. której zadaniem było znalezienie właściwej drogi i oczywiście meldowanie nam, w którym miejscu aktualnie się znajdujemy. Fajnie jej to poszło i byłem naprawdę dumny z tego, jak szybko ogarnęła o co z tą mapą chodzi.

Outdoor








Słowo rezerwat kojarzy nam się ze ściśle chronionym, niedostępnym dla zwiedzających terenem na wstęp do którego należy otrzymać urzędniczą zgodę. Z tego powodu niemałe zdziwienie i uśmiech wywołała u nas lista zakazów obowiązujących na obszarze rezerwatu. Miedzy standardowymi, znanymi z Polski zakazami płoszenia, niszczenia itp. na liście znalazł się również zakaz biwakowania dłużej niż dwa dni. To by oznaczyło że dwudniowy biwak w rezerwacie Yttre Bodane jest jak najbardziej dozwolony.
Dla człowieka który we własnym kraju biwakując w lasach od wielu lat zawsze liczy się z możliwością otrzymania mandatu, wyżej przytoczony zapis jest tak abstrakcyjny jak pojęcie czarnej dziury. 
Zwiedzając jakikolwiek inny kraj zawsze mniej lub bardziej świadomie, porównujemy prawa i obyczaje tam panujące do przepisów naszego kraju. I mimo poczucia, że przeniesienie Allemansrätten do polskich lasów byłoby z wielu względów bardzo trudne (lub niemożliwe) to zawsze z zazdrością patrzę na skandynawskie podejście do tematu biwakowania na dziko.


Cała trasa którą przeszliśmy była 4 kilometrową pętlą która z powrotem zaprowadziła nas na parking na którym nocowaliśmy. Bardzo przyjmie się nam wędrowało i było czym się zachwycić zwłaszcza gdy ktoś tak jak my lubi tą wodno-skalistą mieszankę. Jeśli ktoś z was będzie miał okazję to polecam krótki spacer w tym miejscu w ramach relaksu.

Komentarze

  1. Stawiam na to, że Zosia bardziej zaprzyjaźni się z mapą niż ja ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty