Matka na wakacjach


Zanim pojawi się seria postów o naszych tegorocznych bałkańskich wakacjach, chciałabym podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat tego, jak matka (patrz JA) spędza wakacje.

Matka na wakacjach...taki trochę oksymoron;) te dwa słowa wg mnie jakoś kompletnie do siebie nie pasują. Wakacje kojarzą mi się raczej z odpoczynkiem, błogością i zapomnieniem o dniu powszednim. Bycie mamą zaś  kojarzy się z wieloma emocjami (czasami skrajnymi) i obowiązkami.


Jadąc na wakacje chciałoby się odpocząć od codziennej gonitwy, terminów, zadań do wykonania, różnych wizyt, myślenia i planowania.  Być może poznałabym luksus odpoczynku gdybyśmy wybierali wakacje w trybie "All inclusive" , gdy ktoś za ciebie gotuje, zmywa, sprząta i opiekuje dziećmi. Podczas naszych wakacji na dziko nie jestem zwolniona z tych czynności, ale czy na pewno chciałabym być z nich zwolniona?


Gotowanie

Lubię gotować... nawet bardzo lubię. Czasami jednak, kiedy jedziemy cały dzień, po prostu już mi się nie chce stać przy garach. Wtedy wjeżdżają kanapki lub płatki z mlekiem i jakoś żyjemy. Czasami męczy mnie już sama myśl/pytanie „co na kolację?” Za to następnego dnia rano ochoczo staję przy patelni i już wjeżdżają naleśniki. W ten sposób się rehabilituję :)





Jak już ugotuję i zjemy, to trzeba pozmywać… Tutaj z odsieczą wkracza mój mąż. Zmywanie to najbardziej znienawidzona przeze mnie czynność, a robienie tego w zimnej wodzie strumienia wywołuje u mnie dreszcz grozy… Próbowaliście kiedyś myć tłustą patelnię z przypalonym jajkiem w strumieniu?…Polecam uruchomić wyobraźnię i raczej nie próbować tego w domu;)

Na szczęście ten podział obowiązków bardzo mi pasuje, Zosia podrosła i też zaczyna pomagać przy zmywaniu.



Porządek w busie

Kiedy mieszkasz w busie przez 3 tygodnie w 4 osoby to w tej kwestii trzeba trzymać wyjątkową dyscyplinę. Składanie ubrań, układanie ich, segregowanie, zamiatanie, wycieranie stołu, chowanie zabawek, to absolutna konieczność. Jeśli zaniechalibyśmy tych czynności chociaż na jeden dzień, zakopalibyśmy się w tych wszystkich klamotach. Każdy trochę ogarnia wokół siebie, a resztę sprzątam ja. Ma to swoje plusy, przynajmniej jedna osoba wie, gdzie co jest w aucie:)

Pranie. Od razu przypomina mi się tekst z pewnego dowcipu : „Twoja stara pierze w rzece” ;) A owszem, piorę w rzece, strumieniu czy jeziorze, jak trzeba to trzeba, albo chodzisz 2 dni w tych samych majtkach, albo robisz „przepierkę” ;) Atrakcyjne zwłaszcza wtedy gdy jest duży prąd-jest ryzyko, jest zabawa!


Dzieci

Jestem mamą i podróżuję z dziećmi, oczywiste więc jest to że, opiekuję się nimi i zajmuję. Nie ma od tego odwrotu. Kiedy nie chcesz tego robić to jedynym rozwiązaniem jest zostawienie dzieci w domu, ale wtedy nie prowadzilibyśmy bloga o podróżującej rodzinie, tylko  o podróżującym małżeństwie. Bez sensu! Wolę ten opis o rodzinie, i choć czasami chcesz się wyłączyć, bo dzień był długi, podróż trudna, dzieci są zmęczone i głodne, ich płacz powoduje naszą frustrację i przyśpieszenie działań związanych z organizacją jedzenia i spania, to jednak lubię kiedy są z nami. Odbierają świat innymi zmysłami i patrzą na niego z innej perspektywy, to pozwala czasami nam dorosłym zatrzymać się i docenić coś z pozoru banalnego i dostrzec ważność małych rzeczy. I to ich trzepotanie rzęsami zawsze mnie rozbraja…





Choć jeździmy z dziećmi już czwarty rok i przez ten czas dziewczyny podrosły (Zosia 7 lat, Ania 4), stały się bardziej samodzielne i nie wymagają uwagi non-stop, to jednak pobyt w obcym kraju, gdzie przewijają się tłumy ludzi, wyostrza nasze zmysły i nie pozwala spuścić dzieci z oka nawet na sekundę, co też nie pozwala do końca odpocząć. Nie dają się też wyspać bo nawet na wakacjach wstają o 7 rano. Co zrobisz jak nic nie zrobisz?

Oglądam czasami te wszystkie błogie zdjęcia z wakacji na instagramie, gdzie dzieci bawią się na kocyku, tatuś łowi ryby, a mamuśka z książką relaksuje się w hamaku... i zadaję sobie pytanie: gdzie popełniliśmy błąd? :)

Nie da się też wyłączyć myślenia, choć jego kierunek jest zupełnie inny niż w codziennym funkcjonowaniu. Taki wybraliśmy sposób odpoczynku, który wymaga ciągłego planowania, bo nie wiadomo kiedy następny sklep, następna stacja benzynowa czy gdzie będziemy spać? Wszystko trzeba dobrze przemyśleć i przeanalizować. Zwłaszcza kiedy podróżujesz z dziećmi nie zawsze możesz pozwolić sobie na improwizacje i na to aby np. zabrakło Wam wody do picia czy jedzenia.
Nie ma co tu przekłamywać rzeczywistości, na wyjeździe mam wszystkie te same obowiązki tylko wykonuje je w innych-przyjemniejszych i piękniejszych okolicznościach przyrody.

Taka to dola matki na wakacjach… Na szczęście ja lubię być mamą :)


Ps. Żeby nie było, że się skarżę i narzekam! Nie. Radek mógłby napisać post o „Ojcu na wakacjach” i opisałby w nim również wiele zadań, które należą do Jego obowiązków, a o których ja nie wspomniałam bo to post o matce ;) (mamy w tej kwestii fajny podział)

A może Go nawet namówię, by o tym napisał?







Komentarze

Popularne posty