Składane panele słoneczne z Chin


Nie ulega wątpliwości, że w dzisiejszych czasach podczas dłuższych wyjazdów dostęp do elektryczności staje się koniecznością. Nie chodzi mi o użytkowanie jakichś luksusowych sprzętów  pochłaniających kilowaty energii. Myślę bardziej o ładowaniu aparatów, telefonów i tabletów czyli urządzeń, bez których w podróży coraz trudniej się obejść. Początkowo wszystkie nasze potrzeby względem energii elektrycznej załatwiał pracujący w czasie jazdy alternator, jednakże z czasem na pokładzie pojawiła się lodówka i ogrzewanie postojowe, zwiększając tym samym zapotrzebowanie na prąd.

Akumulatory

Nasz samochód wyposażony jest w dwa akumulatory. Pierwszy rozruchowy, znajduje się standardowo komorze silnika, drugi zaś zamontowany jest pod siedzeniem kierowcy. Zadaniem akumulatora głównego jest zapewnienie prądu potrzebnego do uruchomienia silnika, później zasilaniem odbiorników energii zajmuje się alternator. Jedynym odbiornikiem energii który korzysta z akumulatora rozruchowego na postoju jest radio samochodowe. Wszystkie pozostałe urządzenia poczynając od wszelkich ładowarek poprzez oświetlenie wnętrza a kończąc na ogrzewaniu postojowym i lodówce podłączone są do akumulatora pokładowego o pojemności 65 Ah.


Charakterystyka pracy obu akumulatorów jest zupełnie różna, więc wymusza to zastosowanie różnych typów akumulatorów w zależności od funkcji jaką mają spełniać. Jako baterię główną wybrałem standardowy akumulator kwasowy zwracając szczególną uwagę na modele o dużym prądzie rozruchu, żeby zimą nie spotkały mnie rano niemiłe niespodzianki.

Mając na uwadze to, że rola pokładowego wymaga od niego dostarczania niewielkiego prądu przez długi czas, do tego zadania wybrałem model w szczególności przeznaczony do przyczep kempingowych i łodzi elektrycznych czyli tzw. akumulator głębokiego rozładowania.

Bez względu na ilość akumulatorów i ich pojemność, to podczas długich wyjazdów zawsze istnieje potrzeba ich naładowania. Przemieszczając się codziennie z miejsca na miejsce sprawę załatwia alternator który podczas jazdy ładuje oba akumulatory. Co jednak z ładowaniem w sytuacji gdy chcielibyśmy zostać kilka dni w jednym miejscu? Prądu w akumulatorach nie starczy bowiem na długo gdy podłączymy do nich lodówkę w upalny dzień lub ogrzewanie postojowe zimą.

Panele fotowoltaiczne

Rozwiązaniem problemu energii elektrycznej są panele fotowoltaiczne powszechnie stosowane w kamperach, przyczepach kempingowych i kampervanach. Kierując się zdjęciami paneli montowanych na dachach wyprawowych busów oraz opiniami znalezionymi w internecie sam zacząłem rozglądać się za tego typu rozwiązaniem. Problemem jednak było to że zupełnie się na tym nie znałem. Wiedziałem jedynie, że potrzebny jest panel solarny, regulator ładowania, akumulator i oczywiście słońce. Nie miałem jednak zielonego pojęcia jak to wszystko połączyć w całość żeby działało.

Z jednej strony brak wiedzy a z drugiej strony pytanie: Gdzie zainstalować panele słoneczne? Najbardziej logicznym wyborem był oczywiście dach naszego busa, jednakże w naszym przypadku cała górna powierzchnia dachu znajduje się pod bagażnikiem dachowym do którego na czas wyjazdów montujemy dwa boxy dachowe. Taki układ eliminuje montaż solarów na dachu ponieważ panele pozostawałby wciąż w cieniu dachowego bagażnika. Z braku pomysłu na wyjście z problemu, porzuciłem na jakiś czas pomysł montażu paneli słonecznych.

Któregoś wieczora grzebiąc w internecie natrafiłem na jedną ze stron bloga którego autor podobnie jak ja, miał problem z instalacją fotowoltaiki na dachu swojej przerobionej na kampera, karetki.
Wyjściem z sytuacji okazały się elastyczne składane panele słoneczne z Chin.
Chiński producent – firma Dokio oferuje składane panele słoneczne różnej wielkości i mocy. W ofercie znajdują się również gotowe do użycia zestawy składające się z panela lub kilku paneli, regulatora ładowania i okablowania.
Po przeczytaniu artykułu od razu zacząłem drążyć temat i okazało się że w internecie można znaleźć sporo filmików pokazujących działanie tego sprzętu oraz pozytywne opinie użytkowników. Zdecydowałem się zmówić zestaw o mocy 100W za bardzo przystępną cenę 463 PLN. Składając zamówienie zaznaczyłem opcję wysyłki z Polski.

Byłem bardzo zdziwiony gdy po trzech dniach oczekiwania przesyłka była u mnie. Zgodnie z zamówieniem w paczce znajdowały się panele dwa panele monokrystaliczne o mocy 50W każdy. Panele zostały estetycznie obite tkaniną umożliwiając ich składanie w poręczną walizkę. Grubość złożonych paneli nie przekracza 15mm więc bez problemów mieszczą się pod materacem na tylnej półce busa.

Dołączony do zestawu regulator posiada prosty ciekłokrystaliczny wyświetlacz który informuje o parametrach pracy paneli i stanie akumulatora. Regulator posiada również dwa porty USB które pozwalają na ładowanie urządzeń (tablet, smartfon itp.) prądem 2A bez konieczności podłączenia regulatora do akumulatora. Dzięki takiej funkcjonalności zestaw może służyć jako solarna ładowarka USB.
Zaraz po rozpakowaniu przesyłki postanowiłem sprawdzić ich działanie. Bez problemu zmontowałem cały zestaw w około 2 minuty. Jako odbiornik energii użyłem turystycznej lodówki termoelektrycznej. Całość wystawiłem na słońce i… zadziałało. Lodówka zaczęła pracować a wyświetlacz regulatora pokazywał, że panel produkuje prąd o napięciu 12V i natężeniu 5A.

Po pierwszych testach przyszedł czas na przystosowanie zestawu do naszych potrzeb i transportu. Pierwszym krokiem była wymiana okablowania. Przewód łączący panel z regulatorem wymieniłem na dłuższy (ok 3 m). Długość była dobrana tak aby panel można było umieścić z każdej strony auta. Zwiększyłem również przekrój przewodu do 6mm2 w celu zminimalizowania strat energii między panelem a regulatorem.
Regulator ładowania zainstalowałem obok akumulatora pokładowego tuż pod siedzeniem kierowcy z lewej strony. Przewody łączące akumulator z regulatorem również zostały wymienione na grubsze. Dodatkowo zamontowałem za siedzeniem kierowcy gniazdo zapalniczki które zasilane jest bezpośrednio z regulatora i przeznaczone jest do podłączenia lodówki.

Największy test naszej elektrowni słonecznej odbył się podczas podróży po Bałkanach. W czterdziesto-stopniowych upałach nasza prądożerna termoelektryczna lodówka pracowała praktycznie non-stop drenując bezustannie akumulator pokładowy a dzięki fotowoltaice nigdy nie zabrakło w nim prądu.

Gdy zostawialiśmy samochód na parkingu, panel po prostu wrzucałem na box dachowy zostawiając wewnątrz pracującą lodówkę. Czasami zostawiałem panel w środku za przednią szybą. Jego skuteczność było wtedy niższa ale i tak wydłużało to czas pracy akumulatora pokładowego.
Podsumowując. Zakup składanych paneli fotowoltaicznych okazał się strzałem w dziesiątkę. Za stosunkowo niewielką cenę otrzymaliśmy gotowy do użytkowania zestaw który pokrył nasze zapotrzebowanie na energię elektryczną podczas podróży.

Ilość produkowanego przez panel prądu zależała od wielu czynników i w sumie rzadko była równa maksymalnemu 5,5A. Znaczenie miało oczywiście zachmurzenie, pora dnia i ustawienie panela ale nawet przy świetle rozproszonym panel dawał prąd rzędu 1A.

Zalety:

  • Niska cena.
  • Błyskawiczna dostawa.
  • Kompaktowe wymiary łatwe przechowywanie.
  • Dobra jakość wykonania.
  • Możliwość zakupu zestawów o różnej moc.
  • Kupujesz kompletny, gotowy do użytku zestaw.

Wady:

  • Konieczność każdorazowego podłączania paneli na postoju.
  • Słaba instrukcja obsługi regulatora ładowania

W przyszłości planuję wymienić regulator na bardziej wydajny typu MPPT. Podobno dzięki „algorytmom śledzenia największego punktu mocy panela” potrafią zwiększyć wydajność systemu o 20% do 30%. Tak naprawdę nie mam pojęcia co to jest „największy punkt mocy panela” ale takie regulatory nie są jakieś kosmicznie drogie więc może warto spróbować.

Link do oficjalnego sklepu firmy Dokio na aliexpress:
https://pl.aliexpress.com/store/3894066?spm=a2g1y.promotion-20181111.pcShopHead_6416633.0
































Komentarze

Popularne posty