Solarny prysznic turystyczny

Prysznic turystyczny w VW T4

Podróżowanie niewielkim vanem typu VW T4 wymaga często stosowania rozwiązań „szytych na miarę” a wyprawy z dala od kempingów i turystycznej infrastruktury wymagają stosowania sprzętów prostych i niezawodnych.
Takie właśnie założenia musiały być spełnione podczas projektowania turystycznego prysznica w naszej T-czwórce. Mając świadomość ograniczonej powierzchni mieszkalnej naszego multivana z miejsca odrzuciłem produkty dedykowane kamperom i zacząłem szukać inspiracji przeglądając internetowe projekty DIY stosowane w samochodach typu T4. Oczywiście na rynku jest sporo turystycznych pryszniców, poczynając od wieszanych na drzewie "czarnych worków" na wodę po ciśnieniowy prysznic jaki oferuje np. sieć sklepów Decathlon. Niestety główną wadą takiego sprzętu jest ich mała pojemność i ich stosunkowo niewielka wytrzymałość na uszkodzenia mechaniczne.

Podglądając w internecie pomysły innych "vanlifersów", powoli w głowie układałem sobie założenia jakie powinien spełniać nasz polowy prysznic.

  1. Zbiornik musi być zamontowany na dachu auta.
  2. Zbiornik musi posiadać szeroki wlew dający możliwość uzupełnienia go wodą z rzeki lub jeziora
  3. Zbiornik musi dać się łatwo demontować.
  4. Prysznic będzie zasilany grawitacyjnie bez użycia pompek.
  5. Zbiornik będzie czarny aby woda mogła się nagrzać od słońca.

Początkowo wzorując się na pomysłach z internetów jako zbiornik chciałem wykorzystać rurę PCV o średnicy 110mm zaślepioną z dwóch stron. Rura miała być przymocowana do burty bagażnika dachowego i mieć długość 3m. Niestety taka koncepcja wymagała znalezienia sposobu na szczelne zaślepienie obu końców rury oraz zrobienia wlewu i zamontowanie króćca do wyprowadzenia węża do prysznica. Sama pojemność zbiornika wykonanego z rury PCV też nie była powalająca i wynosiła około 30l wody. Nie do końca wiedząc jak szczelnie i trwale zaślepić końce przyszłego zbiornika zdecydowałem się poszukać jakiegoś gotowca.




Szybko natrafiłem na stronę producenta trwałych zbiorników z polietylenu. Firma Waterflex.pl miała w asortymencie płaski trzydziestolitrowy zbiornik z szerokim wlewem i gwintowanym otworem do wkręcenia zaworu albo w naszym przypadku króćca do szybkozłączki ogrodowej.

Zbiornik, o którym mowa można znaleźć tu. Jego cena, co prawda nie należała do najniższych ale zaoszczędziła mi sporo pracy i dała pewność, że nic się nie rozpadnie podczas jazdy.



Zaraz po zakupie należało pomalować nasz zbiornik na czarny kolor żeby szybciej się nagrzewał. Przed malowaniem zbiornik został zmatowiony papierem ściernym i dokładnie odtłuszczony. Do pomalowania użyłem farby w spray'u w kolorze czarny mat. Niestety tuż po wyschnięciu okazało się że farba nijak nie chce się trzymać plastiku i łuszczy się płatami. Kolejne próby malowania z użyciem farby w spray'u zakończyły się fiaskiem. W końcu, z braku czegoś lepszego zbiornik pomalowałem „bitexem” do konserwacji podwozi samochodowych. Tym razem trzyma się dobrze choć schło przez kilka dni.
Na jednej ze ścianek pozostawiłem niezamalowany pasek aby mieć możliwość kontrolowania poziomu wody w baniaku.

Zbiornik fabrycznie posiada w dolnej części otwór z wklejoną gwintowaną tuleją, dzięki której bez problemu udało się wkręcić zawór kulowy i przejściówkę do szybkozłączki ogrodowej. Umożliwia to szybki demontaż węża na czas jazdy.


Nasza słuchawka prysznicowa również znaleziona została na dziale ogrodniczym, zastąpiła ją końcówka do podlewania roślin z zaworem. Słuchawka (a raczej konewka) połączona została ze zbiornikiem półcalowym wężem ogrodowym o długości ok 3m.




Maksymalna prostota

Nasz prysznic działa wyłącznie „grawitacyjnie”, czyli po prostu woda spływa wężem w dół z wyżej zainstalowanego zbiornika. Głównym atutem tego rozwiązania jest oczywiście bezawaryjność i brak potrzeby zasilania pompek prysznicowych prądem. Niestety ciśnienie wody w naszym prysznicu jest dużo mniejsze niż w natryskach gdzie woda tłoczona jest pompką i zależy głównie od różnicy wysokości między zbiornikiem a słuchawką prysznicową.
Nie jest to oczywiście wielki problem i absolutnie nie dyskwalifikuje naszego pomysłu, jednakże myślę, że należy mieć to na uwadze planując montaż zbiornika. Wybrać do tego należy możliwie najwyższe miejsce dachu. Dodatkowo aby woda spływała w dół bez zbędnych oporów należy upewnić się, że szybkozłączki użyte do połączenia zbiornika i słuchawki nie posiadają zaworu zwrotnego. (Jeżeli taki posiadają, należy go usunąć). Ważne jest również użycie węża odpornego na złamanie wtedy mamy pewność, że woda swobodnie będzie spływać w dół (można również rozważyć użycie węża o większej średnicy).
Oprócz nieco mniejszego komfortu kąpieli niskie ciśnienie w naszym natrysku ma jedną ogromną zaletę. Zdecydowanie zmniejsza zużycie wody i uświadamia nas jak niewiele wody potrzeba do umycia się.


W vanie baniak z wodą zamontowany został do bagażnika dachowego za pomocą stalowych obejm. Obejmy z kolei zabezpieczono parcianą taśmą żeby ich ostre krawędzie nie uszkodziły plastikowego zbiornika.  Bardzo ważne jest żeby zbiornik został zamontowany w sposób który zagwarantuje że, przy ostrym hamowaniu, prysznic nie wyprzedzi naszego auta po to żeby wbić się w pojazd jadący z naprzeciwka.






Nasz pomysł na prysznic został z powodzeniem przetestowany podczas podróży po Bałkanach. Pojemność 30 litrów była wystarczająca aby nasza czwórka mogła dwukrotnie wziąć szybką kąpiel. Zamontowany na dachu zbiornik nie zajmował cennego miejsca w środku, a czarny kolor wspomagał nagrzewanie wody w zbiorniku do temperatury idealnej na kąpiel po upalnym dniu.
Trzytygodniowy test naszego solarnego turystycznego prysznica wypadł na tyle dobrze, że w obecnej formie na pewno będzie nam towarzyszył w kolejnych wyprawach.



























Komentarze

Popularne Posty