Norwegia.


Wyjazd do Norwegii był naszym podróżniczym debiutem. Mieliśmy już na koncie co prawda mniejsze wyjazdy w kraju, ale w żaden sposób nie mogły się równać wyjazdowi za Bałtyk. Wybór Norwegii, jako celu naszej pierwszej poważnej podróży był dość prosty. Jako że, chcieliśmy wyjechać z dziećmi poszukiwaliśmy destynacji, w której bezpiecznie i bez łamania prawa można nocować na dziko. Skandynawia nadała się do tego doskonale.

"Allemansrätten”, czyli prawo każdego człowieka – niegdyś zwyczajowe prawo dające każdemu swobodę wędrowania (również po terenach prywatnych). W chwili obecnej jest to uregulowany w przepisach prawa przywilej dający każdemu człowiekowi możliwość swobodnego wędrowania, zbierania runa leśnego, biwakowania i rozpalania ognisk (tu z pewnymi ograniczeniami). Przepisy te w różnej formie, można odnaleźć w prawodawstwie wszystkich krajów skandynawskich a także od niedawna w Szkocji.

Skandynawska architektura jest ściśle związana z przyrodą.

Norwegia jak i cała Skandynawia w specyficzny sposób traktują przyrodę. Darzą ją ogromnym szacunkiem, dbają o nią ale też aktywnie z niej korzystają. Przebywanie w naturze jest elementem codziennego życia Skandynawów. W tych krajach można nocować w namiocie praktycznie wszędzie bez obawy o mandat. Oczywiście możliwość korzystania z tego przywileju nie zwalnia nikogo z obowiązków wobec przyrody. Wytrawnym turystom raczej nie trzeba tego tłumaczyć, bo to oczywiste, ale nie mamy prawa niszczyć czegokolwiek.  Po zakończonym biwaku mamy obowiązek zostawić miejsce w stanie takim, jakie je zastaliśmy. Nie wspominam już o zabraniu ze sobą wszystkich śmieci, bo to oczywista oczywistość. Należy również wspomnieć o tym, że mimo tej wolności przemieszczania spore ograniczenia czekają tam na miłośników offroadu. W tym wypadku obowiązki są tak samo ważne jak przywileje wynikające z prawa i tylko dzięki ich ogólnemu przestrzeganiu nie trafiliśmy w Norwegii na miejsca zaśmiecone. Ta równowaga pomiędzy korzystaniem z uroków przyrody a szacunkiem do niej jest głęboko zakorzeniona w mentalności Skandynawów i jest czymś dla nich naturalnym

Dzięki takiemu podejściu do pierwotnej potrzeby kontaktu człowieka z naturą, Norwegia jest wspaniałym miejscem dla turystów, którzy szukają ucieczki od zgiełku miast, i pragną obcować z nieskalaną przyrodą.

W Norwegii możesz stanąć wszędzie, jeśli możesz stanąć:)

Przed wyjazdem studiując informacje o Norwegii, wielokrotnie czytałem, że nocować można wszędzie. Teoretycznie jest to prawda, ale technicznie nie jest to takie łatwe. Jeżeli ktoś sobie wyobraża, że będzie jechał samochodem i stanie na noclegi gdzie mu się podoba to może się troszkę zdziwić. Informacja o możliwości nocowania "gdziekolwiek" dotyczy chyba bardziej backpacker'ów nocujących w namiotach. Podróżując busem nie jest to już takie oczywiste. Wiele zjazdów z drogi do miejsc gdzie można by stanąć, prowadzi na teren prywatny i zagrodzone są łańcuchem lub innym szlabanem z tabliczką "no camping”, co jest zrozumiałe, bo przecież nie każdy chce na swojej ziemi gościć turystów z połowy Europy. Kolejna przeszkoda to ukształtowanie terenu. Jednak większa część Norwegii to tereny górskie gdzie po prostu nijak nie da się „prosto” postawić auta i przenocować. Pamiętam jak któregoś dnia przejechaliśmy chyba 70 kilometrów żeby znaleźć miejsce na nocleg. Inna sprawa, że pod względem miejsc do nocowania jesteśmy bardzo wymagający. Taka idealna miejscówka musi posiadać jakiś powalający widok, dostęp do źródła wody, ukształtowanie terenu musi pozwalać na postawienie prosto samochodu, oczywiście daleko od ludzi no i jakby jeszcze było miejsce na ognisko to byłby komplet. Oczywistym jest, że miejsc spełniających wszystkie warunki prawie nie ma, więc nasze często wielokilometrowe poszukiwanie miejsca na nocleg to tylko nasza wina.


Z wodą zwykle nie było problemu
Park narodowy Hardangervidda
To była dobra miejscówka:)

O dziwo taka fanaberia jak dostęp do wody na każdym noclegu w Norwegii nie jest wcale trudna do spełnienia. Mieliśmy wrażenie, że tam woda jest wszędzie. Wypływa z każdej szczeliny w skale a w każdym zagłębieniu terenu jest jezioro. Na jednym z noclegów dokoła nas ze skał wypływało sześć wodospadów. Dla ludzi, którzy do tej pory „jarali się” wodospadem Kamieńczyk była to niemała atrakcja.
Taka ilość różnych cieków i akwenów położonych w górach powinna przyciągnąć amatorów turystyki wodnej. Moim zdaniem jest to raj dla osób podróżujących kajakami, canoe, SUP’ami albo packraftem. Ten ostatni, jako dodatek do wyposażenia plecaka mógłby urozmaicić pieszą wędrówkę. Niestety nie zabraliśmy w tedy żadnego pływadełka (błąd ten został naprawiony rok później i do Finalndii zabraliśmy SUP’a).
Woda w strumieniach jest naprawdę czysta. Piliśmy ją bez obaw, bez przegotowania i żadne z nas nie nabawiło się jakichś komplikacji żołądkowych.
Łatwy i powszechny dostęp do czystej wody jest atutem nie do przecenienia dla turystów, którzy nie maja ochoty korzystać z kempingów. Zapewnia dużą niezależność i rozwiązuje problem higieny oraz obniża koszty. Jest to kolejny argument przemawiającym za tym, że jest to idealne miejsce do podróżowania na dziko.


Piękny wodospad na prywatnym polu namiotowym:)

Oprócz przyjaznych dla turystów przepisów prawa, praktycznie nieskalanej przyrody kolejnym atutem jest infrastruktura turystyczna. Pod tym względem Polska jest jeszcze w „czarnej d…” Nie chodzi mi o to, że kibel na parkingu przy drodze musi być wykładany marmurem a złota deska klozetowa ma być już nagrzana w momencie sadzania na niej swoich czterech liter. Nie. Tu nie chodzi o przepych tylko funkcjonalność. Mieliśmy wrażenie, że wszystko było przemyślane i analizowane pod katem ergonomii użytkownika a także zminimalizowania kosztów utrzymania tych urządzeń. Przykład godny naśladowania.

Parkingi przy drogach usytuowane tak, aby można było na nich odpocząć i cieszyć się pięknym widokiem. Toalety na parkingach, mimo że niewielkie w większości miały ciepłą wodę i zaprojektowane były tak, aby łatwo było je utrzymać w czystości. Korzystaliśmy z nich żeby umyć, roczną wtedy Anię w ciepłej wodzie. Mijaliśmy pięknie usytuowane tarasy widokowe. Kąpieliska wyposażone w przebieralnie sanitariaty i prysznice. Wiaty. Parkingi. Przystanie. Wszystko zrobione z głową a dodatkowo pięknie wkomponowane w otoczenie. Może to dziwne pisać o kiblach, ale wszystko to było tak różne od tego, co wydzielimy u nas, że musiałem o tym wspomnieć.

Taras widokowy na Trollstigen

Oczywiście najważniejszą rzeczą, która przyciągnęłaby turystów do Norwegii nawet gdyby nie było tego, co opisałem powyżej to widoki. W tej chwili dla mnie osobiście to jest mistrzostwo świata. Przez pierwsze kilka dni jazdy byłem tak podekscytowany tym, co widzę za oknem, że myślałem, że „łeb mi eksploduje”. Dokładnie pamiętam jak zatrzymywaliśmy się średnio, co 10 minut żeby wyjść z samochodu i podziwiać to co przed nami. Norweskie widoki naprawdę robią dobrze w oczy i są wystarczającym powodem żeby tam pojechać. Być może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale dla mnie połącznie olbrzymich przestrzeni, surowych gór i wody w różnych postaciach stanowi mieszankę, które rozkłada mnie na łopatki.



Fajne babki








Czy Norwegia, jako cel pierwszej podróży z dziećmi był dobrym wyborem? Nie mam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Na pewno zachęciła nas do kontynuowania tej formy podróżowania, oczarowała nas widokami, pozwoliła beztrosko się przemieszczać i bezpiecznie nocować. Z drugiej zaś strony, jeśli chodzi o piękno przyrody i widoki, postawiła poprzeczkę tak wysoko, że do tej pory jeszcze żaden z odwiedzanych przez nas krajów jej nie przeskoczył.
Wracając w kolejnym roku z Finlandii stwierdziliśmy, że najrozsądniej byłby podróż zacząć od wschodu Finlandii a skończyć na zachodzie w Norwegii. W ten sposób moglibyśmy sobie ta skandynawską zajebistość powoli dawkować.













Komentarze

  1. Z naszych wyjazdów największą słabość czuję do Norwegii-była pierwsza, nowa, wyjątkowa, spektakularna, to moja miłość od pierwszego ujrzenia! Króliczek którego podczas gonitwy złapałam za uszy, ale... Uciekł! Biegnę więc dalej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Poproszę przewodnik w wersji papierowej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tam cudownie :) To jedno z moich marzeń! Czy wy macie napęd 4x4?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nasze T4 nie jest w wersji synchro. Czasami brakuje napędu na drugą oś ale w sumie to zdarzyło nam się zakopać jedynie dwa razy:). Z modyfikacji terenowych to jest obecnie podniesiona o około 5cm, co daje troszkę więcej spokoju przy jeżdżeniu w terenie. Tak czy inaczej łopata zawsze jest na wyposażeniu.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty